Dysonia (fragment) - scena 1.

Agata Dyczko, Wojtek Kurek

Dysonia

na podstawie biografii Sydonii von Borg, kobiety spod Szczecina skazanej na śmierć za czary. Pamięci ciał naznaczonych traumą, ciał głodzonych, ciał rozczłonkowanych, ciał zniewolonych. Historia niejedna.

Dramat na co najmniej cztery kobiece gardła.
Podział tekstów gdzie niedookreślony tam dowolny. Sydonia powinna być odgrywana przez kilka
osób symultanicznie. Tak jakby wszyscy są Sydonią i nikt nią nie jest. Jest tylko opowiadanie o niej.

Scena 1
Nagie ciało kobiety, bez głowy, może coś się otwiera albo wylewa???

 

Scena 2
występują:
KOBIETY

To są historie Sydi Vonborg

Sydi Vonbork es kny/iten

To są Sydi Vonborg

Vonbork!

Sydix stories

Sydonia von Borkówenna nda mi ki sti par

Litel Sydi eker hto freme es ni vor de ska, no a we de vor os nos i włos.

Wlos.

Włos.

Wlos.

Włos.

Mała Sydonia usłyszała, że kobieta to worek ze skóry, a w środku kości zęby włosy pływają we krwi i w ropie.

Litel Sydi kryszte.

Mała Sydonia się poryczała.

She cried and cried and the whole valley…

Eyk, Litel Sydi Kryszte w.

Nie, wcale się nie poryczała.

U skamle part.

Nie płakała.

Uskamle part!

Spodobało jej się to!

Eni.

Bardzo.

(Śmiech)

Us meszte…

Zanim jednak to się stało, zanim nawet Sydonia się urodziła, żyli jej rodzice. Ojciec Otton, matki imie Blix albo Wlak oboje Vonbork. Do zamku Ottona i Blix albo Wlak przybył pewnego dnia dawny ich znajomy, Maros Jarosz. Był to być może krewny matki albo nawet jej brat. Maros Jarosz, kiedy go nie było przeżywał coś ważnego i można powiedzieć narodził się na nowo i te nowe myśli, które wygłaszał przy stole nie składały się już tak dobrze ze światopoglądem ojca Sydonii. Maros Jarosz mówił coś o pracy, o uprzywilejowanych, i niewolnikach, o zbrodniach kolonizatorów, na koniec posunął się nawet do tego, że wyraził na głos swoje zwątpienie w Boga katolickiego. Na co albo za co Otton Vonbork bez ostrzeżenia wbił mu sztylet w serce.

Eksim a uert lis ix.

He but a knife in Jaroszs Heart.

Nikt mu za to nic nie zrobił, bo to był Bóg katolicki i porządek wtedy taki panował.

Nok nir facze ek Christos Rex Ordo.

O Matce Sydoni prawie nic nie wiadomo poza tym, że wydała na świat Sydonię i dwójkę jejrodzeństwa, dziewczynkę i chłopca. Także w sumie to było 2 dziewczyny i jeden chłopak. Będzie miało to znaczenie w dalszej części opowieści, kiedy rodzice Sydoni umrą, a brat, wypędzi dziewczyny z rodzinnego domu.

(Śmiech)

A dla nas kobiet, ważny jest kąt, żeby się podziać, pranie rozwiesić, zioła wysuszyć, ugotować obiadu albo nawarzyć jakiej trucizny. Kot, żeby miał gdzie w dzień spać.

(Jeszcze głośniejszy śmiech)

Hamaj ten gru.

(Śmiech)

Iks iks iks.

Maro Jaro sssssssssssssssssssssssykander Mej.

Masto ciasto.

Mej dej.

Maine daine

kleine seine

oh ein schweine.

Ktoś udaje świnie?

Mi/yk mi/yk

pauza

Sydonia ekke mus brool

Sydonia była najpiękniejsza.

Mus brool y frol

Najpiękniejsza i bogata

Sydonia ekke tel brool ke musta horna arrivata

Sydonia była tak piękna, że po domu w odpowiednim czasie zaczęło krążyć wielu mężczyzn, chętnych do poślubienia jej. Pięknej i bogatej. Jedna z historii brzmi tak:

Otton ogłosił polowanie.

Shooting shooting, tomorrow shooting!

Jasnym było, że podczas zawodów chciał się rozeznać w czym wybiera dla swojej córki. Zarządził polowanie na niedźwiedzia.
Sydonia przygladała się temu wszystkiemu z wieży widokowej. Wpierw naganiali zwierza. Psy chłopi i ludzie, chociaż jej się to wydawało bardziej jednym potworem, który zainstalował się

wśród drzew i pokrzykiwał i rozpalał się patriarchalnym hormonem. Sydonia powiedziała do swojej siostry.

No klote hati wruk?

Nie wydaje Ci się, ze część z tych mężczyzn ma wzwód? Dziwne, bo co na nich tak działało?
Strach przed śmiercią? Sydonia i jej siostra same, otoczone niebezpieczeństwem, uwięzione na wieży? A może i jedno i drugie. Kiedy ustaliły, spytają o to kiedyś swojego brata Ulryka, usłyszały dziwny pomruk wydobywający się spod platformy, na której stały. A zaraz potem zobaczyły niedźwiedzia wspinającego się na balustradę wieży.

To był moment, że pomyślały o śmierci. Przytuliły się i zapłakały nad rozkoszami których nie doznały, zapachami, których nie powąchały, smakami, których nie miały w ustach.. Kiedy tak stały na platformie i wyobrażały sobie te cudowności i mroczności, niedźwiedź był coraz bliżej sforsowania balustrady, jedynej już przeszkody. Wtulone w siebie wąchały nawzajem swoje włosy i całowały swoją skórę, trochę na pożegnanie, a trochę, bo było to miłe. Esse klop.

Niech to szlag.

No i wtedy zdarzyło się coś dziwnego, bo niedźwiedź wszedł na platformę, ale z niej od razu udał się na drzewo. Zrobiło się ciemno, nad głowami kobiet, tuż obok niedźwiedzia unosił się czarny obłok. Obłok wydawał mruczący, z dźwięku trochę jak niedźwiedź, ale o wiele wyższy, bardziej rozwibrowany. Niedźwiedź się wycofał. Wydawał się tak bezbronny, że Sydonia odważyła się dotknąć jego odchodzącej pupy.

Ekke waar

Był ciepły. Jej ręka utonęła w sztywnych włosach. Jedną ręką dotykała swojej siostry a drugą niedźwiedzia, dziwna to była sytuacja. Ofiara i kat, zwierzę i człowiek połączone nią – Sydonią, a właściwie jej ciałem. Niedźwiedź spadł z platformy. W dłoni Sydoni został tylko pęk brązowych przypominających igły włosów zwierzęcia i drobinki krwi. Nad nimi wciąż krążyły pszczoły.
Zaraz potem zbiegli się rozmoczeni amanci. Brali dziewczyny w ramiona, jeden po drugim. Ich skórzane stroje łowczych odkształcały się w dziwny sposób. Sydonia przyglądała się tym deformacjom, każda z nich opowiadała historię o innym penisie ukrytym wewnątrz twardej skóry, o innym chłopcu ukrytym wewnątrz tego penisa. Nawet ją to interesowało. W tym czasie część mężczyzn wydłubywała pszczoły, które zaplątały się w jej złociste loki.

Bzzzzz bzzzz

yk glote pik

pstryk pyk

pstrzoł wryk

ki li ma pe nis ty

Na balu, który nastąpił po polowaniu, tak wyliczała sobie chłopców, pocałowała pięciu lub sześciu.
Siostra chyba tylko dwóch. Jednemu pozwoliła też całować swoje uda.

Agata Dyczko

jestem reżyserką teatralną, w jednym projekcie byłam kuratorką, współtworzę instalacje najczęściej są to małe ruchome krajobrazy i psychomiejsca, piszę, bardzo chciałabym napisać libretto do opery, opublikowałam ostatnio Reimagining futures by the river, coś z pogranicza dokumentacji i narracji po/o projekcie  Jest o roli wyobraźni w tworzeniu przyszłości, o słuchaniu i roli ekoakustyki w postantropocentrycznych przewartosciowaniach. Książka dokumentuje wydarzenia i procesy, które działy się w Słupsku podczas Projektu Rozmowy Zamiejscowe z inicjatywy Goethe Instytutu Warschau.

Portfolio

Ilustracje: Julia Goździk

– artystka wizualna, tworzy tkaniny, obiekty rzeźbiarskie, kostiumy i rysunki. Inspiracją są dla niej istoty organiczne wyglądające na zmyślone, własne sny, wizje, przeczucia i cienie. W swoich realizacjach najczęściej stara się budzić do życia organiczne hybrydy z  ogranicza obserwacji rzeczywistości i mrocznych intuicji.

Dysonia zostanie wydana nakładem sublabelu Pionierskiej Records – OPIO, na kasecie VHS. Fragment słuchowiska: https://youtu.be/mFPqT-cAG4w