Nie czuję nic

nie czuje nic już na końcu świata

zapomniałem o hajsie na końcu świata

oszalałem setki razy na końcu świata

jebać te suki jebać te dragi jebać to wszystko na końcu świata

 

myślałem że mam dziewięć żyć jak kot a czuje sie jakbym żył za dużo o sto

wszystko jedno, wszystko jebło, klub dwa siedem jest retro i za to shot

i’m too old to die young na końcu świata przecież mnie nie pochowają

a co wiatr przewiał z duszy nigdy już nie wróci, niech głupcy umierają

hasztag puzo mario 

na koncu swiata moze sie dowiem czy było warto mówić całemu światu fuck off i grać ten hardcore 

tak głośno teraz sobie w glowie ze nie wiem po kogo dzwonić policję straż pożarną czy pogotowie

jedno wiem napewno na koncu swiata nigdzie kurwaaa nie zadzwonie

nie umiem być przy tobie kiedy moja głowa dryfuje w sztormie

palą mnie greckie ognie a na końcu świata się nie tonie bo nie

ma czasu na takie paranoje jeśli nawet nie wiem na czym stoje

żarliwie kłuje swe dłonie bo przekuć trza troche te droge

jak odczuwam dysforie mam oczy przekrwione znów niczego dobrego nie widzę już w sobie 

mam wrażenie że widzę ratunek na horyzoncie a to tylko wspomnienie ze świata w którym było mi dobrze

 

Tyle znaków na niebie i słów w eterze blizn na ciele twoich próśb i łez zebym tam nie szedł 

bo byłem już po ciebie w hadesie nienawidzisz mnie jak widzisz mnie z takim uśmiechem 

jakbym chciał porzucić to wszystko w tym świecie bez ciebie na końcu świata szukać gdzieś siebie

po piekle to nie ostatni uśmiech i nie ostatni oddech 

bardziej boję się siebie niż diabła jak mi coś pierdoli w głowie

na końcu świata gadam tylko do siebie i sram na schizofrenię 

i te emocje co nakręcają mi psychozę żebym je zamknął gdzieś w sobie 

skoro na końcu świata mnie nie zabija to je rozbroje

 

na końcu świata widzę cię na drugim jego końcu

 

na końcu świata spiewam salva nos stela maris

et regina cellarum

Patryk Makowski

Kanianin i filozof. „Za dnia pięknością w nocy zaś szkaradą“ Nie. Tak naprawdę to nie. Zwykły człowiek o paru twarzach.