pani –

 

w ciemnym jelicie

mojego ciała

huczy

 

słyszę ją

w lędźwiach

groźnie szumi dumna zła czerwona

 

rośnie

 

jak włos

boleśnie przebija skórę przewierca rośnie

pod powiekami

nie widzę

 

chciałabym żeby to była krew bo mogłabym

 ją wytrzeć albo się jej brzydzić mówić

 fuj fuj nie moje nie moje

 

wybija mi w żyle wytryska

spod powiek spod paznokcia

patrzy głodna łakoma chciwa

 chce brać 

 

śmieje się gdy jak ryba

wyginam wargę w O

 

szepcze mi do ucha

nie ma już

nie ma nie będzie

nie masz

 

puszcza nagle

jest biel i śnieg bardzo zimno

znowu jest sufit i podłoga siedzę

jest czas

 

i tylko to uporczywe dzwoniące

ja wrócę

pamiętaj

 

Anna Hautz

magister sztuki, absolwentka Wydziału Wiedzy o Teatrze warszawskiej Akademii Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza. Czasem jak Kasandra chciałaby zawołać: ,,patrzcie na siebie z gwiazd!”. A czasem milczy i zdaje jej się, że już nic nie powie – i nigdy.

Wiersz pani – zdobył Nagrodę Publiczności w 3. Cyklicznym Konkursie Poetyckim NURT: Powtórzysz się, falo.